Moja kuchnia - przepisy i zdjęcia.
Blog > Komentarze do wpisu
Nieborów i Arkadia

Wiadomo "już wiosna radosna zapachy śle", więc spakowaliśmy rano bułeczki z halloumi by Bajaderka, wafelki wodę żywiec niegazowaną i nałęczowiankę na gazie i udaliśmy się w podróż niedaleką. Ha cóż, że niedaleka jak cel był piękny - Nieborów i Arkadia. Gładko więc sunęliśmy drogą krajową 2, co chwila podskakując na dziurach. A potem to już prosto - w lewo, w prawo, w lewo i byliśmy w Bolimowie :D
Bolimów mieścinnka senna, gdzie trzech mocno osłabionych panów musi prowadzić jeden rower. Rower musiał być cholernie ciężki, bo panowie z wysiłku aż się słaniali. My za to udaliśmy się do kościoła Św. Anny.

b1





Ledwo wsiedliśmy do samochodu znowu musieliśmy wysiadać, bo już byliśmy w Nieborowie. Pierwsze co nam się rzuciło w oczy to był zdechły kot. Zaraz potem w oczy rzucił nam się... No sami spójrzcie zresztą ;)





Na straży pałacu zakwitły magnolie - z lewej bujne kwiecie było białe



[

z prawej krzak pokryty był nieśmiało zaróżowionym pękiem pąków.





Tuż obok dwa lwy wygrzewały kamienne grzbiety w promieniach słońca.



A na schodach malowniczo ułożył sie miejscowy pies :)



Wnętrza większości polskich pałaców zazwyczaj mnie rozczarowywują. Dużo w nich obrazów, które nijak mają się do wnętrz, wnętrz, których w owych pałacach nie było. Nieborów wcale od tego bardzo nie odstaje. Obrazy od Sasa do Lasa, znaczy Poniatowskiego. Ale kilka autentycznych kominków, majestatyczne piece kaflowe, stiuki i niesamowita klatka schodowa wyłożona holenderskimi kafelkami robią wrażenie.













Opuściliśmy dość szybko wnętrza pałacowe (
mamo, co to buduar?) i udaliśmy się do parku położonego tuż za. W sumie muszę powiedzieć, że fajnie sobie kiedyś mieszkano, bo ja np. tez chciałabym mieć taki bukszpanowy labirynt ;)



Jest też ogródek warzywny. Nie wiedzieć dlaczego posadzone są w nim truskawki ;) Ale można też sprawdzić, która godzina (taki stary ten zegar, a jeszcze działa).



Można sobie też popatrzeć na ule (
wiecie, że ul to najkrótszy polski wyraz?).



Skoro nie ma warzyw w warzywniaku idziemy dalej - do domku ogrodnika. Przed domkiem ogrodnika na ławcze siedzi sobie dwoje ludzi -
To są chyba ci ogrodnicy!



A przez szybkę w oranżerii można sobie było pooglądać owoce ;)




Uroczy kanał, po którym...
patrzcie, patrzcie tam płynie wąż morski!!! (wąż nie został uwieczniony ponieważ zasuwał szybciej niż Kubica ;)).





To wygląda jak skamieniała kobieta, której wyrosły włosy.



I jeszcze dwa obrazki :)





A na koniec wizyty w Nieborowie drzewo w ciąży :D



5 kilometrów przejechaliśmy ino mig ;)
Arkadia to magiczne miejsce. Przekraczając progi tego parku człowiek ma wrażenie, że wstępuje do tajemniczego ogrodu, gdzie wszystko się może zdarzyć :)
Ciekawe co działo się w domku gotyckim, gdzie... "księżna Helena urządziła ok. 1813 r. symboliczną kwaterę żołnierską dla swego syna Michała Gedeona - napoleońskiego generała i późniejszego przywódcy powstania listopadowego. W znajdującej się tam komnacie ustawiono gotyckie łoże pokryte lamparcią skórą, umieszczono krzyż, rzymskiego orła, zbroję rycerską z mieczem i hełmem. Na ścianach zawieszono portrety wodzów polskich, tarcze herbowe i mapy. Nie zabrakło rzeczy osobistych generała: kapelusza, odznaczeń, książek, wyposażenia sztabowego." Szkoda, że teraz wszystko tam zamknięte na głucho.





Domek Murgrabiego -
Tato to oni tu "Janosika" kręcili?. Nie kręcili, ale pewnie za krzakiem siedział Pan Kleks i zjadał piegi ;)





Studnia robiła wrażenie, jakby o poranku wodę z niej brał nie murgrabia, ale właściciel leżącego nieco dalej przybytku, arcykapłan.




Taki arcykapłan musiała mieć niezłe chody u Radziwiłowej skoro wystawiła mu takie Łazienki. Niezwykłe miejsce pełne zaułków i wyrastających wprost ze ścian niewielkich główek. No i Nadzieja karmiąca Chimerę tuż ponad głową dwóch rzygaczy.







Ale to wszystko nic, bo ja zakochałam się w akwedukcie. Spędziłam przy nim tyle czasu i zrobiłam mu tyle zdjęć, że nieomalże zostałam stamtąd wyniesiona.




Arkadia nie byłaby zaliczona, gdyby nie wizyta przed i w Świątyni Diany. W środku siedziały dwa harpagon, które marudziły, że
te ludzie jakby mogły to by tu spały. Pewnie, że chętnie by te ludzie się przespały pod sufitem, gdzie czy zmierzch czy południe zawsze Jutrzenka ;)





Czas odpływać z Arkadii.


poniedziałek, 16 kwietnia 2007, kuchenny
Komentarze
Gość: , host-89-231-109-224.warszawa.mm.pl
2009/10/09 21:09:55
jak bys jeszcze o tych zdjeciach powiedziala bylo by fajnie