Moja kuchnia - przepisy i zdjęcia.
Blog > Komentarze do wpisu
Muffinki



Nie kombinowałam z tytułem tej notki, bo i po co? Słowo muffiny mówi samo za siebie. Do mnie mówi... Mówi, że w ciągu 40 minut będę mieć ciastka, bułeczki, czy jak to sobie nazwę. Ciastka są na słodko. Mogę mieć w sobie dosłownie wszystko: czekoladę, orzechy, rodzynki, jabłka, daktyle, figi, skórkę pomarańczową, jagody... Starczy tej litanii słodkich dodatków. Bułeczki za to są wytrawne. Mogą być na śniadanie i kolację, mogą być przegryzane do zup lub sałatek. Wreszcie są idealne na wszelkie wyjazdy. Zamiast rozciapanej buły wgryzamy się w sprężysty miąższ muffinki i wio dalej przed siebie.

Ciekawe swoją drogą, kto jest odpowiedzialny za ten genialny wynalazek? Ktokolwiek był należy mu się kulinarny Nobel, bo doprawdy nie znam, żadnego innego wypieku, który dawałaby takie pole manewru.

Pamiętam moje pierwsze muffinki. Tzn. inaczej, to nie były do końca muffinki. Napaliłam się na takie z wiśniami i czekoladą, bo każdy łasuch wie, że czekolada i wiśnie to para wprost stworzona dla siebie. Znalazłam przepis i zabrałam się do roboty. Było tylko jedno ale... Nie miałam formy. Zapakowałam więc ciasto do foremek na babeczki i wrzuciłam do piekarnika. Przesiedziałam przed szybą piecyka całe 20 minut po cichu szepcząc zaklęcia, żeby ciasto choć trochę ruszyło w górę. Ale widocznie trzeba było krzyczeć, bo ciasto się na mnie wypięło i prawie w ogóle nie urosło. Łykając gorzkie łzy porażki wyjmowałam ciastka. Ale o dziwo i tak można je było zjeść. Przy pierwszej okazji nabyłam formę na 12 muffinek. I wtedy się zaczęło, i trwa do dziś.

Od kiedy jestem szczęśliwą posiadaczką (dzięki Jotko :)) książki Le Cordon Bleu traktującej w całości o muffinkach moja produkcja zyskała blask i wciąż się rozwija. Choć nie tylko tam znajduję natchnienie ;)


Muffinki z oliwkami, rozmarynem i parmezanem



375 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
175 g czarnych oliwek bez pestek, posiekanych
35 g parmezanu, startego na drobnej tarce
1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
2 jajka
250 ml mleka
125 g stopionego masła

1. Piekarnik nagrzać do 210 stopni. Formę na 12 muffinek wysmarować tłuszczem. Do miski przesiać mąkę, proszek do pieczenia, sól, dodać oliwki, parmezan i rozmaryn, zamieszać zrobić w środku dołek.
2. W niewielkim dzbanku rozbić jaja z mlekiem. Do dołka w mące wlać masę jajeczną i stopione masło. Wymieszać metalową łyżką tak, żeby składniki się wymięszały. Nie należy mieszać za długo, ponieważ ciasto powinno być grudkowate. Łyżką wkładać ciasto do formy muffinkowej, wypełniając każdy otwór do 3/4 wysokości.
3. Piec 20 min lub do chwili, kiedy patyczek wkłuty do środka muffinki będzie po wyjęciu suchy. Zostawić muffinki w formie przez 5 min, po czym delikatnie je wyjąć i przełożyć na metalową siatkę do ostygnięcia.

Przpepis pochodzi z książki "Le Cordon Bleu. Mufinki".


Muffinki a'la baklava


nadzienie:
100 g orzechów (można wymieszać różne gatunki)
1 1/2 łyżeczki cynamonu
75 g cukru brązowego
45 g rozpuszczonego masła

Orzechy zemleć z cukrem, wymieszać z cynamonem i masłem.

ciasto:
210 g mąki
75 g drobnego cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
250 ml maślanki (można wymieszać 175 ml mleka 3,2 z 75 ml jogurtu)
45 g rozpuszczonego masła
1 duże jajko

Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Mąkę wymieszać z cukrem, proszkiem do pieczenia i sodą. W dzbanku wymieszać maślankę, jajko i masło wlać do suchych składników i wymieszać do połączenia. Zwyczajowo, jak przy muffinach delikatnie i nie musi być gładkie. Foremki wysmarowane masłem albo wyłożone papierowymi foremkami wypełnić w 1/3 ciastem, na to wyłożyć nadzienie orzechowe i dopełnić ciastem. Piec 15 minut do zezłocenia.

125 ml miodu

Po wyjęciu posmarować muffinki miodem (ja nie smarowałam z czystego lenistwa ;)).

Przepis pochodzi z książki "How To Be a Domestic Goddess" Nigelli Lawson, tłumaczenie moje.



Aha i jeszcze jedno na zakończenie. Nie trzeba zjeść wszystkich muffinek na raz. Warto za to wrzucić je do woreczka i zamrozić. Jak nas przyciśnie głód lub chętka na coś słodkiego, po prostu wrzucamy zamrożoną muffinkę na 10 minut do piekarnika i voila...

poniedziałek, 28 maja 2007, kuchenny
Komentarze
Gość: Muffinowa, bjf29.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/15 17:10:49
Ja po prostu kocham muffiny. Nie ma takiej rzeczy, która jest taka cudowna.