|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Grzybki, grzybki kryjcie się...
![]() ...bo was Ala zebrać chce. Jak idę na grzyby to zawsze przypomina mi się ta przedszkolna piosenka. Nie wiem, czy zbieranie grzybów jest tak dziecinnym zajęciem, czy po prostu znam tylko tę jedną, jedyną piosenkę o grzybach (stawiam na to drugie ;)). W każdym razie pochylając się i zaglądając pod krzaki, jakoś mimowolnie nucę sobie właśnie to. Nie powiem, żebym była wytrawnym grzybiarzem, który znajdzie dorodny okaz nawet na polu marchewki. Ale jeśli grzyby sypną to zdarza mi się kilka znaleźć. Przyznam jednak z ręką na sercu, że od zbierania grzybów, a przede wszystkim ich czyszczenia, wolę je jeść. Najlepsze są takie świeże, podsmażone na maśle i nic więcej. Potem tylko je posolić i jeść, jeść, jeść... ![]() W ostatni weekend wybraliśmy się w grzybne strony, by zobaczyć co w ściółce leśnej piszczy. Piszaczały przede wszystkim maślaki. Na jednej nóżce podskakiwało kilka kozaków, a nawet całkiem śmiało swoje spore parasole rozłożyły kanie. Choć z fotograficznego punktu widzenia najwdzięczniej wyglądały... muchomory. Te czerwone, zwane przez mego małego grzybiarza bajkowymi. Faktycznie, czerwone kapelusze upstrzone białymi plamkami są takie odrealnione i malownicze. Nic tylko uwieczniać je na zdjęciach. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Na sesję zdjęciową załapała się też przytulona do siebie rodzinka purchawek. ![]() Miałam niemal pół, naprawdę dużego, kosza zapełnione tymi maślakami. Grozę budziła we mnie konieczność ich obierania, bo widziałam dzień wcześniej jak mój tata walczył z tą nieprzychylną materią. Skutkiem są tak brudne ręce, że przez tydzień nie można ich odczyścic najtajniejszymi domowymi sposobami. Ale co było począć. Gawędząc z Kaeru zabrałam się do czarnej roboty. Nauczona doświadczeniem przywdziałam na dłonie jednorazowe rękawiczki i z chirurgiczną precyzją zdejmowałam brązową skórkę z maślakowych kapeluszy. Na szczęście Kaeru wsparła mnie i przy jej pomocy raz dwa sprawiłyśmy się z grzybową czeredą. Dzięki temu na obiad wyprodukowałam... Sos grzybowo-śmietanowy To właściwie nie jest sos taki sensu stricte, tylko grzyby w gęstej polewie śmietanowej. Jakoś nigdy mnie nie przekonywały lejące się sosy, w których smętnie dryfują kawałki grzybów. I kiedyś sama z siebie wymyśliłam coś takiego. ![]() 1/2 kg oczyszczonych grzybów (mogą być mrożone albo boczniaki) 1 duża, drobno posiekana cebula 2 duże, rozgniecione ząbki czosnku 200 g gęstej śmietany (optymalna jest 22%) 1 łyżka świeżego, posiekanego rozmarynu 2 łyżki posiekanej natki pietruszki sól, pieprz oliwa, masło Masło i oliwę włożyć na dużą patelnię i podgrzewać dopóki masło się nie rozpuści. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić czosnek, chwilę podsmażyć, a kiedy zacznie pachnieć dodać cebulę i mieszając smażyć aż się zeszkli (ok. 3-4 min). Wrzucić grzyby pokrojone na dosyć duże kawałki. Smażyć dopóki nie odparują. Zmniejszyć gaz, wlać śmietanę, dodać zioła, sól i pieprz, wymieszać i podgrzewać jeszcze chwilę. Podawać z makaronem albo białym pieczywem. Kapelusze z głów drodzy państwo przed grzybami :) P.S. Podziękowania dla dzielnych zbieraczy grzybów (Mamy, Cioci, Bąbela) i Kaeru za pomoc w obieraniu :) środa, 03 października 2007, kuchenny
Komentarze
2007/10/16 15:54:20
Piękny ten sos, i tak smakowicie wygląda... ale czy jeszcze znajdę grzybki? Kupić? Wolałabym nazbierać. Pożyczę przepis - jak tylko dorwę kapeluszniki.
Gość: beno, abev188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/17 14:14:38
ja wiem gdzie te grzybki były zbierane i zapraszam na przyszły rok wszystkich miłośników grzybów iprzyrody
2007/10/25 02:36:37
Halo, halo!! Grzybki piękne, sos smakowity ale już pora wracać i napisać coś nowego i smakowitego! ;-))))
Z niecierpliwością czekam na nowe notki! Pozdrawiam!! 2008/01/23 15:03:33
Najpierw uczta dla duszy - muchomory cudne, a potem uczta dla ciała - sos wygląda apetycznie, trzeba bedzie spróbowac, moze uda sie zrobić go z mrożonych grzybów?
pozdrawiam 2008/02/27 00:11:41
Czekam na ciąg dalszy Twojego bloga:))) Z nadzieją, że będzie to wkrótce, zapraszam do zabawy:
prowincjalnawioska.blox.pl/2008/02/Ustrzelona.html 2009/10/05 20:46:27
Czytając Twój wpis przypomniał mi się wiersz Jana Brzechwy, który czytałam w dzieciństwie: www.nauczaniezintegrowane.pl/wiersze_brzechwa_31.html - o grzybach, które wyruszały na wojnę ;)
Nie byłam na grzybobraniu w tym roku i bardzo mi tego brakuje... PS. Dopiero co założyłam swój kulinarny blog, jestem jeszcze zupełnie "zielona" w tym temacie, ale będzie mi bardzo miło, jeśli wpadniesz w odwiedziny w wolnej chwili :) pozdrawiam! |
Pomyśleć jak pięknie by się komponował w grzybowej...ech... świat jednak nie jest doskonały.